Miesięczne archiwum: Październik 2010

W temacie, czyli rozgrzewające części dolne (tylko dla analityków)

Lubimy piękne kobiety, to nie ulega żadnej wątpliwości. A chociaż zwykle prezentujemy tu ujęcia fragmentaryczne – biustów, pup, ewentualnie twarzy z uwzględnieniem detali, dziś zdecydowaliśmy się na szersze (dłuższe) podejście do sprawy, chociaż też, nazwijmy je,  wycinkowe. Dobra, sama się zdecydowałam ;). Bo oto jestem zaskoczona, jak wysoko w rankingu najpilniejszych życiowych potrzeb (w kategorii relacje męsko-damskie) znajduje się odpowiednia i oczywiście proporcjonalna długość nóg. Przyznaję, iż żyjąc długi czas w błogiej i przyjemnej nieświadomości w tym temacie, jestem nieco oszołomiona.  Kiedy jednak zostałam w tej dziedzinie uświadomiona, postanowiłam poddać temat głębokiej analizie. Ale do rzeczy. Otóż naukowcy (tak!) zbadali, jaka powinna być idealna kobieca noga. Uznając za pewnik, że ma być gładka, opalona, szczupła, jędrna, smukła, bez objawów przejedzenia za młodu (czyli tylko z równiutko ułożonymi pod skórą nielicznymi komórkami tłuszczowymi), postanowili zająć się jej najbardziej pożądaną długością. I tak:

Polscy badacze, prof. Bogusław Pawłowski i mgr Piotr Sorokowski, postanowili sprawdzić, jakie nogi robią największe wrażenie na facetach. Do swojego eksperymentu zaprosili kilkuset mężczyzn, którym pokazywali sylwetki kobiet tego samego wzrostu, ale o różnej długości nóg (mierzonej od kości biodrowej do końca stopy). Respondenci mieli wskazywać figury, które najbardziej im się podobają. W kolejnym etapie naukowcy porównali wszystkie odpowiedzi i obliczyli, że idealne kobiece nogi powinny być dłuższe o dokładnie 5% od przeciętnych. Co ciekawe, posiadaczki nieziemsko długich nóg (o więcej niż 5% odbiegających od średniej) nie budzą już takiego zachwytu.

Wyniki wyglądają tak:

(czy mam gdzieś jakiś centymetr krawiecki?!?!)

Może to być nieco druzgocące, więc jeśli po zmierzeniu stwierdzisz, że nogi są, no nie są idealne, oto rady:
— szukaj  niskiego faceta, wtedy będzie mu głupio, nawet gdy będziesz miała 160
— szukaj faceta ze znaczną wadą wzroku, najlepiej żeby był krótkowidzem, wtedy wystarczy zainwestować w solarium i kabaretki
— szukaj domatora, nie będziecie wychodzić, to nie będzie musiał narzekać, że inne kobiety…
— szukaj antyfana sportu, najlepiej gdyby nienawidził siatkówki i lekkiej atletyki (siatkówka plażowa jest również nieodpowiednia, a może nawet bardziej)
— szukaj faceta, który nie wie o istnieniu kanału Fashiontv i programu Tap Madl, obojętnie w jakiej edycji

Jeśli jednak takiego nie znajdziesz:
— zablokuj tvn i kanały sportowe
— wmów mu, że to złudzenie optyczne i że oszukali nas! bo te dżinsy miały wydłużać przecież…
— kup czerwone szpilki i zagroź, że nie zawahasz się ich użyć, dodatkowo możesz zaprezentować materiał poglądowy, jak dobrze wbijają się we wszystkie części męskiego ciała
— używaj eufemizmów: zamiast ‚krótkie nogi’ mów zawsze ‚śliczne nóżki’, a na nogi obce o niepożądanej długości określaj zawsze mianem ‚ogromnych nożysk’
— ostatecznie powiedz, że Doda też ma krótkie nogi śliczne małe nóżki
— ewentualnie zastosuj metodę focha i ochłodzenia stosunków albo… (tylko dla dorosłych, znaczy rozsądnych) jedź na Syberię!

A gdyby się zdarzyło, że postawiona pod ścianą będziesz rumienić się w ogniu krytyki, licz na to, że masz jakieś zalety, które koniec końców zostaną zauważone albo odgryź się w podobnym tonie :).

próba 2: nie miewasz wyrzutów sumienia? (czytaj dalej)

Dla niemających wyrzutów sumienia i pierwszych objawów bulimii w wywiadzie na jesienne smutki proponujemy rozwiązanie tradycyjne, sprawdzone, skuteczne i bardzo przyjemne. Jako że zdiagnozowano pewne problemy z nazwą, a raczej precyzyjnym dopasowaniem nazwy do konkretnego produktu (jak podaje wiki: w niektórych częściach Polski np. w Kaliskiem, w Warszawie nosi nazwę napoleonka, we Wrocławiu znane są zarówno napoleonki z kremem śmietanowym, jak i kremówki z kremem waniliowo-budyniowym, odwrotnie jest w Łodzi, z kolei w Krakowie napoleonką nazywa się czasem ciastko z bladoróżowym kremem z białek, w innych częściach kraju zwane napoleonem), niezbędne i konieczne jest przedstawienie graficzne tego, o co dokładnie chodzi. A chodzi o 43,60 g węglowodanów i 17,00 g tłuszczu, nieco białka i 350 kalorii :). W sumie wygląda to tak:

A żeby już było trochę mniej słodko (tak mi smakuje A Silent Film), to do kremówki/napoleonki (w zależności od lokalizacji jesiennej chandry), można podłączyć to:

próba 1: czy to będzie skuteczne lekarstwo…

na jesienne smutki? Inaugurujemy dziś sezon grzewczy (wszyscy bez wyjątku, przy podziale albo po 25% albo zwyczajowo po 33,3% na łeb), a jak wiadomo, przed włączeniem ogrzewania należy a) zaprzestać malować kaloryfery na miesiąc przed, b) wykonać próby wydolności i awaryjności oraz (za fachowcami):

* oczyścić grzejnik z kurzu, ze szczególnym uwzględnieniem przestrzeni wewnątrz grzejnika, między kolejnymi blaszanymi elementami, co ułatwi przepływ powietrza przez grzejnik i zwiększy efektywność oddawania przez niego ciepła, a jednocześnie zmniejszy cyrkulację kurzu po pokoju,
* odsunąć wszystkie przedmioty, które latem i wiosną ustawiliśmy obok grzejnika, aby nie zaburzać oddawania ciepła przez grzejnik, w razie potrzeby warto przemyśleć skrócenie zasłon albo ułożenie ich na parapecie, wspominałem o tym w osobnym artykule o oszczędzaniu ciepła,
* odpowietrzyć grzejnik zaworem znajdującym się w grzejniku, ale gdy domowe centralne ogrzewanie zostanie już uruchomione (gdy zacznie działać pompa cyrkulacyjna).

Ale my do tych prób. Potrzeba bowiem wypróbować rozwiązania alternatywne dla kaloryferowego ogrzewania, gdyby coś jednak, pomimo naszych starań, poszło nie tak. Poniżej propozycja nr 1.