Archiwa kategorii: miniblog

Sypiając z wrogiem czyli Ashley zawstydził Johna

Nie dość, że zgłosiło się już pięć (a może i osiem) kochanek, nie dość, że to chyba najdroższe igraszki w historii (Roman wystawił Ashleyowi rachunek, jak na razie tylko za dwie panie, po 200 tys. funtów kary za słodkie godziny, choć plotka głosi, że podbije do 400), nie dość,  że z końcem sezonu Cole przymusowo zdejmie koszulkę The Blues za „zhańbienie wizerunku klubu”, nie dość, że jego żoną jest najpiękniejsza (ponoć) kobietą na świecie (która na dodatek wie, co nas kręci;)), nie dość, że rzeczona żona zerwała z nim… przez sms, to jedną z jego wybranek okazała się być…  sekretarka, ale nie byle jaka sekretarka! Panie i Panowie, Vicki Gough, 30 l., sekretarka… Liverpoolu ;).

Ekscytujemy się lekko…

bo wielkimi krokami zbliża się kolejny odcinek naszej ulubionej opery mydlanej. Premiera już w sobotę o 13.45. W ostatnim odcinku Fabio zabrał opaskę mocy Johnowi, natomiast Wayne się na wszystkich wypiął, strzelił focha i zrezygnował z czerwcowego wypadu z chłopakami do RPA. Na szczęście dzięki napiętemu terminarzowi Premier League panowie będą mieli okazję się spotkać, czule przytulić i wymienić kilka męskich uwag o organizacyjnych wpadkach na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

bo wszystko już było…

dlatego nie należy się przejmować. W końcu na ten sam pomysł może wpaść kilka osób jednocześnie, ba, kilkaset, a nawet i więcej*. No, że tylko jedna (i nie ja, chlip, chlip) coś wygra, no to już trudno (u demotywatorów nagrodą jest już główna!). A chociaż zdjęcia psów nie załapały się do finału, to w półfinale były!, a ja mówiłam, prosiłam, sugerowałam, żeby L./Z. coś zapozował… I byłoby +1000 do portfela i + 100 do komfortu ;)** Najwidoczniej negocjacje moje były zbyt słabe lub argumentacja nie taka, ehhh :).

*jeśli autor obu okaże się jednym, oficjalnie zwrócę honor!
** jeśli nie jest jasne, o czym mówię, to trudno, nie ma rady, bo ostatnio odczuwam strach przed 4 pozycją na 1 stonie w g. ;) (ewentualnie można zapytać wprost)

hmmm…

przepraszam, gdzie jest trzecia bramka w tym meczu? bo ci w paski raz grają z zielonymi, a raz z czarnymi, z tym że w lewo (na ekranie) biegną zawsze tylko czarni, a w prawo tylko zieloni, ponadto są też takie dwie zależności, że w lewo za czarnymi biegną co sił ci w paski (no nieczęsto, ale jednak;)), a w prawo za paskami biegną zdyszani zieloni, sędzia jest żółty, bramkarz jeden niebieski, drugi jakiś pomarańczowy, no a jakby ktoś był daltonistą, to przecież by się nie połapał! Albo ktoś tu miał rozdwojenie jaźni albo projektant Racingu był niezdecydowany albo po prostu nie wziął pod uwagę, że kobiety mogą tego wszystkiego nie wydedukować. Kurcze, a jakby oni odwrotnie getry założyli, ale by było! ;)) Nieee, a w drugiej połowie to pewnie będzie odwrotnie i już zupełnie się pogubię!