Archiwum kategorii: bajzel

Prognozy nie prognozują

Oto w rzeczy samej nabrałam się, że pada i pada. Tymczasem wzdłuż kraju pogoda jest piękna, nawet bym się pokusiła o stwierdzenie, że jest gorąco. Ja mam za to wyposażenie, jakbym jechała do Indii na porę deszczową. Tymczasem przyszły mi do głowy dwie myśli: nowa choroba cywilizacyjna – łokieć smartfonisty i że piszę jak przed chwilą przeczytany autor. Jedno i drugie – kicha.

Rozwój emocjonalny

Czy raczej brak. Tak dziś pomyślałam, że mam chyba niedorozwój albo zastój przynajmniej, jeśli mnie kręcą piosenki typu summer dance. Ale widać to były zbędne obawy, gdyż się wyjaśniło, że to nie byle co. Widocznie mój rozwój emocjonalny jest na poziomie wyższym niż (jednak!) gimnazjalny. Ten fakt może by i mnie ucieszył, gdyby nie to, że jest też dużo niższy niż średnia krajowa. Izolacja społeczna to nie jest najlepszy wybór, bo przecież i wszak zaliczyłam ostatnio dwie obczajki, no trzy, i jedną obczajkę interaktywną (nie „internetową” :)). Będzie dobrze.

Uczcijmy to limerykiem:

Gdy – w tłumie – myślę: „nic już nie będzie”,
Wtem się objawia gość w drugim rzędzie –
„Przyszedłem ja z inną tu,
Ale się pozbędę, sru!”
I tak potem łaził za mną wszędzie.

(Nie)czas na refleksję

Wpadła mi w ucho taka nowa piosenka. Za pierwszym przesłuchaniem – powalająca.

Że może to nie to, ale róbmy coś, bo jeśli nie zrobimy, to się nie przekonamy.

Za drugim przesłuchaniem – za smutna.
Za trzecim – za rozpaczliwa, aż mi się jakieś stado refleksji przyplątało, uczucia, które były, wróciły, minęły.
Za czwartym – może coś w tym jednak jest.
Za piątym – ale już w zasadzie wolę „Syreny”.
Szósty raz sprawił, że jestem już pewna, że tekstu i wykonania nie powstydziłby się sam Happysad.

„Kiedyś kupię nóż i powyrzynam wszystkich wkoło
Kupię nóż
Zostawię tylko dwoje”

Na szczęście, że już ciężko się na to nabrać. Dobranoc.

KolumbiaLive

Moja ignorancja wyszła. Pomyliłam Kostarykę z Kolumbią. Ale za to wypatrzyłam Yepesa, który w grafice google tak dobrze jak na boisku się nie prezentuje, ale generalnie jest wart uwagi. Nic lepszego nie widzę. David Luiz sie nie liczy :). I gol.

MundiaLive 3

Akurat nie bardzo chce mi się jeszcze spać, ale że akurat Niemcy?! Ten typ urody zdecydowanie mi nie odpowiada. Nawet Podolski taki nie bardzo, już o Mirku nie wspomnę.

LifeLive

Napisało mi się LifeLove, ale to tylko Freud.
Tak się dziś zorientowałam, że przegapiłam cały mundial. A jest najwięcej bramek od 40 lat. To było zorientowanie egzystencjalne, bo jak człowiek przegapi mundial, to nuż się obejrzy, a tu życie przegapione…

Piosenka dla wszystkich w tym samym nastroju*:

Wiem, że mogłoby być tak, ale wątpię, czy finał mundialu poczeka, aż ja będę mogła obejrzeć. Zresztą nie tyczy się to tylko finału mundialu. Choć tak w sumie, czas przystanął, a ja się czuję właściwie bardziej tak. Na szczęście już mogę spać o czwartej nad ranem. I o piątej. Zasadniczo nie mam też przeszkód w spaniu o 22, dlatego obstawiam wyniki meczów tydzień po meczach.

* jeśli nie lubisz egzystencji w wersji soft, wybierz

MundiaLive 2

Który to dziś? 17, 18? W każdym razie po 20. Mecz Holandii przypomniał mi, że kiedyś się kochałam w Phillipie (czy Filipie) Cocu. I się czasem zastanawiam dlaczego… :). Holenderska uroda jest specyficzna. A moje wpisy tendencyjne :).
19 czerwca. Nowa Anglia chce grać, komentatorzy bardzo rozemocjonowani, a Urugwaj… Chyba coś juz wspominałam ;).