Przerwa między biustami

Wiedziona pewnym przekonaniem oraz posiadająca na to przekonanie materiał dowodowy na piśmie przymuszam Was, Czytelnicy, do przerwy między biustami. Monotematyczność bowiem, jak wiadomo (jednym wiadomo a priori, a inni muszą przekonać się na własnej skórze/żołądku) i jak się okazuje, jest niestrawna, nawet jeśli omawiane tematy są tak smakowite, jak te, które często gęsto poruszaliśmy ostatnio. Ale bez obaw, nie będzie tu żadnej rewolucji – ani kuchennej, ani nawet październikowej, nie zaprosimy pani Magdy na (uwaga, znam mądre słowo!) relaunch blondynki, nie będziemy obalać istniejącego porządku. Myślę, że dla wielu byłoby to nie do zniesienia, bo gdzie, jak nie tu, można znaleźć pożądane treści, licząc na dawkę biustowo-dupkowej przyjemności. Z kulinariów wprowadzimy jedynie czekoladę w różnych ujęciach:

takich…

i takich…

…bo, jak wiadomo, czekolada ma dużo magnezu, jest dobra na jesień i do tego ma pewną przewagę nad mężczyznami…

[już widzę te komentarze o nadwadze, miażdżycy, spodniach-rurkach (ich braku ;)) i kompulsywnym obżarstwie!].

Ideą przyświecającą przerwie między biustami było jednak nie wychwalanie walorów tego przysmaku, ale umuzycznienie! A jakże ;).  Jesienne i egzystencjalne. Na deser więc, dla tych, co na diecie:

oraz dla wszystkich innych zainteresowanych:

Udanej jesieni życzy urocza blondynka :). Zapewniamy, że to nie koniec atrakcji zaplanowanych na tę porę roku – szykujcie się, będziemy (wreszcie, wreszcie) pisać… powieść!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *