Sounds of november (rain)

Już nie śnią mi się koty, teraz jakieś skomplikowane fabuły, może czas wreszcie zająć się powieściopisarstwem. Dziś na przykład spodziewam się i uzasadnione byłoby, gdyby przyśnili mi się piraci z Somalii, karaluchy w piekarniku, amerykańska road trip i naleśniki z kapustą (z patelni, nie z piekarnika). Akcja mogłaby się z powodzeniem dziać w Australii. Główny bohater byłby mężczyzną, który nie dzwoni i nie odbiera telefonu, i jest nieczuły na damskie wdzięki. Całość polegałaby na szczegółowej analizie, co autor miał na myśli. Jest też szansa na człowieka w czerwonym kapeluszu, morze (jeśli będą jakieś szumy zewnętrzne) i góry. Jeśli wystąpi tam też Tom Hanks, to przypuszczalnie obudzę się z krzykiem. Za to ścieżka dźwiękowa będzie godna.

 

One thought on “Sounds of november (rain)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *