Dzienne archiwum: 7 lutego 2010

zanika mi egozim albo zaczynamy walentynki

Miało być odwrotnie, najpierw wy coś dla mnie, potem ja coś dla was, ale że zwlekałam, zwlekałam i zwlekałam, aż idea się spaliła i się wszystkim znudziło (ponadto pojawiły się – dość wiarygodne – groźby bojkotu blogaska!, tak, przed nimi nawet dezodorantem w sprayu nie można się obronić!, dlatego wolę nie ryzykować:)), to teraz będą najpierw podziękowania, a później ich przyczyna (jeśli w ogóle, bo gdy skończy się zima to owa przyczyna nieco straci swój smaczek). Taka zwyczajowa wywrotowość idei i dość nagła zmiana sytuacji, ale chyba taki stan rzeczy nie zaszkodzi nikomu. Zwłaszcza, że podziękowania patrzą pięknymi ciemnymi oczami, są kusicielskie, seksowne i rozwijają fantazję :), a że już niedługo walentynki, to w sumie można te oczy podciągnąć pod pierwszą walentynkową blogaskową kartkę. A jako, że żadnych protestów ze strony tego drugiego nie było (nie było też zachęt, ale takie to już niestety są reguły milczącego akceptu:)), to podziękowania mają ciemne włosy, w końcu brunetki też nie są takie najgorsze, zwłaszcza francuskie i hiszpańskie ;). Zaznaczam, że nasza dzisiejsza piękność nie bierze udziału w blondynkowym konkursie (chociaż epizod miała), ale za to jest wyjątkowym prezentem dla tego drugiego oraz dla naszego nowozwerbowanego reportera terenowego (tu rada: aby zostać „tym trzecim” należą się nam przynajmniej 2 komentarze pod każdym wpisem;)) i że nie będę jej rozbierać, bo naga kobieta to jednak już coś poważniejszego niż kobieta ubrana i kobieca nagość to już minimalnie mężczyznę zobowiązuje (no dobra, powinna zobowiązywać i to bardzo minimalnie, ale nie aż tak, żeby myśleć o wysyłaniu kwiatów), pozostawię więc waszej wyobraźni dopowiedzenie tego, co ona tam może mieć pod bluzką… Chociaż nie, o nie! Nie będzie tak łatwo – dziś się tylko nacieszcie tym, co ona może mieć w tym spojrzeniu…


Ale spokojnie, już wkrótce, nie bacząc wcale na zobowiązania wobec nagości, zdejmiemy z niej tę jakże niepotrzebną garderobę ;)

Życzę cierpliwości w oczekiwaniu! :)

ps. Zapowiadam, że egoistyczna będę jeszcze na pewno 16 i 24 lutego, albo może odpowiednio 17 i 25, potem pewnie 7 marca (czyli po naszemu 8-go), do tego czasu ogłaszam protest i będę się żywić wyłącznie jedzeniem sentymentalnym, w skład którego wchodzą powidła śliwkowe i mandarynki, a być może niedługo rozpocznę pikietę w słusznej sprawie, nawet szykuję już stosowny transparent. Ale o transparencie następnym razem, jeśli o mandarynkach będę miała siłę się tu w ogóle zalogować :).

relacja

lepszej niż ta i tak nie zrobię ;)
(od siebie dodam tylko… Szewczenko…ale dupa ciasteczko :), jak on miessssza, jak on wygląda;), a jak się uśmiecha, oj)