Dzienne archiwum: 14 lutego 2010

Walentynki (z) 3D

Tak się zastanawiałam, co wam (nam) się najbardziej dziś przyda – spis naturalnych afrodyzjaków, recenzje walentynkowych hitów kinowych, ranking najlepszych miłosnych piosenek ever, prezentację najbardziej seksownej bielizny ever, opis skuteczności poszczególnych środków antykoncepcyjnych (ever) lub zamiennie opis skuteczności poszczególnych tabletek przeciwbólowych ever in case „kochanie, dziś nie, boli mnie głowa…”, podpowiedzi w sprawie, jakie kwiaty kochają kobiety i dlaczego w ogóle należy dawać kobietom kwiaty, wybór najlepszych wierszyków walentynkowych via sms oraz ewentualnie wskazówki, jak wziąć kredyt chwilówkę na poczet tych wszystkich walentynkowych przyjemności i jak go potem bezboleśnie spłacić. Jednakże cóż z tego, że zaprezentuję kulinarne wspomagacze miłości (np. mięta, imbir, wanilia, banany, figi, granaty i owoce morza) i romantyczne dania, jeśli i tak wszyscy zjemy dziś rosół/ziemniaki/makaron/nic i popijemy to kompotem zamiast jakimś stosownym trunkiem, cóż z tego, że recka daje nad wyraz zachęcające 3, jeśli dziś  przecież w telewizji można po raz milion dwudziesty obejrzeć „Nigdy w życiu” czy inne „Ja wam pokażę” (alternatywnie jakiś serial sci-fi-crime, choć najlepszym pomysłem to będzie i jest chyba mecz). Co do piosenek, to przypomniały mi się ze dwie, jeszcze z romantycznych czasów podstawówki, pamiętam, że wtedy się sprawdzały, to i dziś mogłyby się nadać, więc w razie czego podpowiadam (ta lub ta).  Na tę najbardziej seksowną bieliznę (bikini) i tak nas wszystkich razem wziętych + nawet samego providenta nie stać (ale zaprezentuję poglądowo), pigułki antykoncepcyjne w jeden dzień nie zadziałają, apap jest może przy alergii dobry, ale na brak ochoty to już za słaby, a co do kwiatów, to i tak nie ma co gadać, bo to dla mężczyzn nie jest zbyt zrozumiałe, co my mamy z tymi kwiatkami ;). Wierszyków wam oszczędzę (próbka: „Mam zimne rączki, mam zimne uszka, więc przytul mnie mocno do swego serduszka”), a do kredytu potrzeba będzie pewnie żyranta, no i cały czar pryska („kochanie, podżyrujesz mi kredyt na dzisiejszą kolację?”).  Jeśli zepsułam wam święto zakochanych tym sceptycznym spojrzeniem na świat, to i tak powinniście się cieszyć, że nie rozwinęłam mojego drastycznego poglądu, że miłość jest przereklamowana.  To by dopiero było! W ramach rekompensaty za poniesione straty moralne proponuję więc gorące Walentynki (z) 3D, z zastrzeżeniem, że takie numery to tylko dla dorosłych!

Czytaj dalej