Właśnie mnie oświeciło, że na zimowe wakacje najlepiej pojechać do Brazylii. Mają tam wiele atrakcji…
Archiwum autora: ta druga
piosenka dnia
jeśli wierzyć radiestetom i przesądom
Przerwa między biustami
Wiedziona pewnym przekonaniem oraz posiadająca na to przekonanie materiał dowodowy na piśmie przymuszam Was, Czytelnicy, do przerwy między biustami. Monotematyczność bowiem, jak wiadomo (jednym wiadomo a priori, a inni muszą przekonać się na własnej skórze/żołądku) i jak się okazuje, jest niestrawna, nawet jeśli omawiane tematy są tak smakowite, jak te, które często gęsto poruszaliśmy ostatnio. Ale bez obaw, nie będzie tu żadnej rewolucji – ani kuchennej, ani nawet październikowej, nie zaprosimy pani Magdy na (uwaga, znam mądre słowo!) relaunch blondynki, nie będziemy obalać istniejącego porządku. Myślę, że dla wielu byłoby to nie do zniesienia, bo gdzie, jak nie tu, można znaleźć pożądane treści, licząc na dawkę biustowo-dupkowej przyjemności. Z kulinariów wprowadzimy jedynie czekoladę w różnych ujęciach:
i takich…
…bo, jak wiadomo, czekolada ma dużo magnezu, jest dobra na jesień i do tego ma pewną przewagę nad mężczyznami…
[już widzę te komentarze o nadwadze, miażdżycy, spodniach-rurkach (ich braku ;)) i kompulsywnym obżarstwie!].
Ideą przyświecającą przerwie między biustami było jednak nie wychwalanie walorów tego przysmaku, ale umuzycznienie! A jakże ;). Jesienne i egzystencjalne. Na deser więc, dla tych, co na diecie:
oraz dla wszystkich innych zainteresowanych:
Udanej jesieni życzy urocza blondynka :). Zapewniamy, że to nie koniec atrakcji zaplanowanych na tę porę roku – szykujcie się, będziemy (wreszcie, wreszcie) pisać… powieść!
Urocza Blondynka kibicuje reprezentacji! Nie, nie Holandii… Polski!
We wrześniu, przy — na szczęście — bardzo sprzyjającej pogodzie, nasza reprezentacja zagrała mecz kontrolny przed występami na Euro 2012. Spotkaniu towarzyszyły niemałe emocje, bo choć miejsce na mistrzostwach mamy zapewnione z urzędu, to jednak przydałoby się, żeby ten ostatni sprawdzian wypadł jeśli nie dobrze, to przynajmniej poprawnie. Jakież było zaskoczenie kibiców i komentatorów, mediów, a nawet samego trenera, gdy okazało się, że tym razem gracze w biało-czerwonych barwach nie przegrywają, ba, nawet nie remisują, ale… wygrywają! Ze wszystkimi innymi reprezentacjami jednocześnie! Jak to możliwe? Na czym polegała zwycięska taktyka drużyny? Jakie asy wyciągnął z rękawa polski szkoleniowiec?
Mamy fotorelację! Zapraszamy do oglądania!
1. Wielkie wejście
2. Do hymnu!
3. Chwila dla fotoreporterów
4. Sędziowski rzut oka na detale
5. Krótka rozgrzewka przy linii bocznej
6. Kto wygra mecz?!
7. Ławka rezerwowych w gotowości
8. Koniec gry! Jedziemy na Euro 2012!
fot. Playboy
Notka to nie byle jaka…
…bo z okazji dnia chłopaka! (Użyty w tytule rym o wybitnie częstochowskim charakterze skutecznie zniechęcił mnie do dalszego pisania, ponieważ po uświadomieniu sobie, że wy, szanowni czytelnicy, zasługujecie na coś więcej niż dwa wiersze ośmiosylabowca, które to sylaby policzyłam na palcach, raczej może na trzynastozgłoskowiec. Ale że nie mam trzynastu palców, to jest to, co jest. Mizeria poetycka. Nie wiem też, jak nawiązać w tych życzeniach do faktu, że krowy stoją. Chyba tak: Krowy stoją wszędzie w polu, pamiętaj o parasolu!). Lepiej w ramach życzeń było – zamiast rymow – dać zdjęcie nagich cycków, oj tak.
Samoobsługa
Blondynkowy dział muzyczny, nieczytany i nielubiany, ale, co najważniejsze, istniejący na wieki w celu zaspokajania egoistycznych potrzeb tej drugiej, która tu właśnie zabiera głos, chciałby (dział) pożegnać godnie i w zwyczajowo subiektywnym tonie legendę muzyki, która w ubiegłym tygodniu zakończyła trzydziestoletnią karierę. Zakończyła wcale nie dlatego, że trzydziestolatki są mniej atrakcyjne, obwisłe, pomarszczone i nadają się tylko na wymianę albo wcześniejszą emeryturę, bo konkurując z nastolatkami wypadają słabo. Po trzydziestce czas na życie prywatne, rodzinne, podróżnicze, na przyjemności i co tam kto chce. Trzydziechy wiedzą, czego chcą. Ale mniejsza o załatwianie prywatnych interesów (hihi), bo tu chodzi o to, żeby czterema minutami filmu z youtube oddać należyte honory trzydziestolatkom. Dziś samoobsługa – wpiszcie w wyszukiwarkę coś w stylu „Brenda and Dylans first break up” i usłyszycie, o kim tu mowa (dialogi mniej ważne, ale to Brenda zrywa, gdyby kogoś ciekawiło ;)). Miłego słuchania.
Pierwsze użycie
Uprzejmie proszę nie zwracać uwagi na ten tu wpis, który jest raczej próbą wpisu niż nim w istocie. Jeśli jednak okaże się, że to tak pięknie działa, jak wygląda, to obawiam się, że stanę się wyjątkowo aktywną. Gorzej będzie z materiałem poglądowym, ale trudno, przynajmniej będzie przymus smucia rozważań natury egzystencjalnej ;).
Samowola flashplayerowa…
…niewola adobeairowa, zakłócenia w odbiorze i konkurencja, kto głośniej. A do tego ruszająca się Lindsay!
Widać chaos, ale ze spokojem, jak to tutaj mawiają, ze spokojem, już wkrótce wsadzimy tu nowe cycki, nowe tyłeczki, na pewno przy okazji trafią się jakieś rozważania natury egzystencjalnej, tematy damsko-męskie, męsko-damskie, rankingi, sondaże, filmiki z muzyką (akurat ta część nie cieszy się zainteresowaniem czytelników i współtwórców, ale jest integralna! niezbędna!), filmiki bez muzyki, przepisy na dania z grzybów i wiele innych przydatnych do egzystowania porad. To będzie wtedy, kiedy nie będę musiała kasować po sobie historii ;). Ale na razie – ze spokojem, szanowni Czytelnicy, ze spokojem!