Archiwum autora: ta druga

Przed sezonem

Stare walijskie przysłowie mówi: Chcesz być piękna? Ćwicz! Tej ludowej mądrości trzyma się nasza ulubiona Walijka (jeśli mieliśmy jakąś inną ulubioną Walijkę, to proszę mnie poprawić) i przed sezonem pracuje na nienaganną, a raczej na apetyczną sylwetkę. Wybrany przez Imogen [czyt. Imidżin] zestaw ćwiczeń ma, zdaje się, wpłynąć szczególnie na górne partie ciała. Zobaczmy…

Choć nie, są też ćwiczenia ogólnorozwojowe…

A wszystko to, ten wysiłek, ciężary, pot, zmęczenie, wszystko to po to, żeby wyglądać w tym sezonie przynajmniej tak:

Albo tak:

I oby wciąż kibicowała tak!

tradycja zobowiązuje

Nie wiadomo, kto wpadł na pomysł, żeby symbolem świąt uczynić króliczka. Nie mamy jednak zupełnie nic przeciwko temu, ba, nawet zobowiązujemy się pielęgnować tę tradycję w narodzie. W tym sezonie te łagodne wielkanocne króliczki noszą się tak:

Króliczek Obsessive

A te bardziej drapieżne tak:

Króliczek Obsessive

Bez względu na wybraną wersję święta powinny upłynąć w bardzo radosnej atmosferze. Czego sobie i czytelnikom życzymy! :)

Fot. Wiadomo, bo podpisane :)

Powiew wiosny

Nie ma co zajmować się oczywistymi oczywistościami i podawać dowody na to, że mamy już wiosnę. Dzień Kobiet był? Był. Pierwszy dzień wiosny (kalendarzowej) był? Był. No to mamy wiosnę, bez dyskusji. Dlatego natychmiast trzeba zacząć myśleć o lecie. Wszystkie znaczące marki pokazały już swoje lookbooki na wakacje, a nawet już na jesień i zimę! Wiemy więc już, co się będzie nosiło. Kwestia więc tylko – jak to zrobić, żeby dobrze się zaprezentować?

Pomysłu dostarczyła nam jedna z najpiękniejszych małych zgrabnych Meksykanek ever – wiosnę należy zacząć od wygrzebania z szafy… dresu! Dla przypomnienia, jak wygląda poszukiwana część garderoby, mamy materiał poglądowy:

Oczywiście kolorystyka może być różna:

Eva Longoria w dresie

I tak, jeśli przez całą wiosnę będziemy tego dresu solidnie używać, tak solidnie, że aż tak gdzieś w połowie czerwca trzeba będzie porobić zaszewki, to znak, że jesteśmy gotowe na lato. Dowody? Bardzo proszę… :).

Dowód nr 1:

Eva Longoria w bikini

I tak jeszcze dla wszelkiej pewności – dowód nr 2:

Do zobaczenia na plaży!

PS Jeśli potrzeba więcej dowodów – można się zgłaszać, jest tego mnóstwo! ;)

Dylematy blondynki

Tak sobie dziś, z okazji święta wszystkich kobiet, myślę, że każda z nas (bo to piszę ja, ta druga!) codziennie musi stawić czoła pewnemu problemowi natury egzystencjalnej. I nie jest to ten problem o tym, w co się ubrać, ani ten o tym, co dziś na obiad, ani też ten o tym, że fryzura może nie taka. Ach, zresztą nie! Nie będę chociaż dziś hołdować stereotypowemu obrazowi rozmemłanej laski ze smutną miną i wszystkimi problemami tego świata na głowie! Bo może i mamy problemy egzystencjalne (jak szybko zostać księżniczką na przykład), ale przecież głównie mamy potrzeby natury rozrywkowej, przyjemnościowej i egoistycznej!

Tymczasem panowie składają nam życzenia typowo egzystencjalne: mniej rozstępów, mniej kilogramów, więcej wzrostu. W nagrodę za dobre sprawowanie przez cały rok dają w ten jeden jedyny wieczór odpocząć Sashy G. i zajmują się tylko nami. Znaczy się, mają w planie się zajmować, bo jak to wyjdzie, to nigdy nie wiadomo. Bo żeby do czegoś doszło, trzeba wcześniej trochę się wykazać – tulipan z bazarku albo czekolada będzie wystarczająca. Żeby tylko na ten bazarek się wybrali… ;). Mężczyźni życzą nam więc wszystkiego tego, czego tak naprawdę życzą sobie, choć przyznam, że już łatwiej zmienić się z dnia na dzień w księżniczkę niż w małą zgrabną meksykankę! I jeszcze z niedowierzaniem czytają teraz te swoje życzenia, hihi.

Nasza blogaskowa Blondynka składa wszystkim kobietom serdeczne i bardziej realistyczne* życzenia oraz załącza do nich tradycyjnego Davida Beckhama wraz z wyposażeniem w nowej kolekcji bielizny, na szczęście wciąż męskiej. Zamiast kwiatów oczywiście, ale nie zamiast „noszenia szafy”.

David Beckham

*ale pomarzyć o zmianie własnego faceta w Beckhama można… ;)

Rozdajemy Oscary®

A właściwie — starym zwyczajem — rozbieramy. Przyznam szczerze, że nie za bardzo jest kogo rozebrać w tym roku, nie licząc oczywiście kategorii męskich (bo tam i Brad, i George, i Jean!, choć ten ostatni podobno ma właśnie Oscara® nie dostać, za to, że kogoś rozebrał). W dwóch głównych kategoriach damskich w szranki staje dziesięć pań, z czego kilku rozbieranie musimy darować z przyzwoitości, a jednej — z rozsądku (można typować, której). Ponadto dwóm damy spokój z uwagi na istnienie photoshopa (bo nigdy nie byłabym pewna, czy to całość jest prawdziwa, czy tylko głowa…). Spokojnie, najlepsza i tak zostanie rozebrana. Nawet niech będzie, że dwie najlepsze.

Rozbieramy więc: kandydatka nr 1, nominowana za rolę pierwszoplanową Rooney Mara z doskonałym ujęciem na biust w objęciach Daniela

… i kandydatka nr 2, nominowana w tej samej kategorii piękna Michelle Williams. Tak piękna, że niestety ani Meryl, która ponoć jako Żelazna Dama tylko uszy miała własne, ani Glenn, grająca mężczyznę, ani nawet Viola, która nawet coś już za rolę w „Służących” zgarnęła, tylko właśnie Michelle wyjdzie w tym roku z Kodak Theatre z prestiżową® statuetką® w dłoni. Znaczy, nie mamy przecieków od akademii, więc oczywiście tylko życzymy jej, żeby wyszła ;).

Podobne życzenia kierujemy też w stronę twórców komedii wszech czasów „Druhny”, nominowanej w kategorii najlepszy scenariusz oryginalny, Oj, był oryginalny. Do dziś nie wiem, czy się śmiać czy płakać… Dla tych, co nie widzieli i nie uwierzą — najzabawniejsza (sic!) scena filmu. Trzymamy kciuki! ;)

PS W kategorii najlepsza piosenka zwycięży „Man or Muppet”, chyba że będą nagradzać występ indywidualny, to wtedy will.i.am na pewno zgarnie nagrodę za „Real in Rio” :).

Czy pamiętacie tę damę?

My pamiętamy. Franck Ribéry pamięta. Karim Benzema z pewnością też.

Krągłości, włosy, wszystko na swoim miejscu. Podobnie z przodu.

Tak, jest rokująca.

A gdy odchodzi, portfel staje się jakoś bardziej pusty. Przynajmniej o 700 euro ;).

Zdjęcia: V Magazine, modelka: Zahia D.

Jeśli ktoś mnie nie powstrzyma, zacznę to oglądać!

Nie mamy jeszcze żadnych blondynkowych dzieci ani nawet żadnego blondynkowego kota, dlatego jeszcze przez dłuższy czas spodziewajcie się wyłącznie notek z cyklu „nieprzebrane zasoby portalu youtube” lub „gorąca sesja na piasku”. Dziś to pierwsze. Jeśli nikt mnie nie powstrzyma, to zacznę oglądać Glee, a jeśli zacznę, to będę ciągle chodzić zapłakana, bo – nie wiedzieć czemu – oni wzruszają mnie do łez!

O wszelkich zmianach w tematyce notek będziemy na bieżąco powiadamiać ;).

Sound of 2012

Może to nie jest zbyt uprzejme ani zbyt grzeczne, żeby tak – od lat! – katować czytelników Blondynki różnymi muzycznymi newsami, ale… a niech tam! BBC ogłosiło zwycięzców Sound of… Mając na uwadze, że w poprzednich latach na czołowych miejscach plasowały się takie osobistości, od których dziś nie sposób się opędzić (tu ukłony dla samego 50 Centa i uroczej Adele), może i tegoroczni wygrani gdzieś zaistnieją i wtedy będziemy jednymi z pierwszych, którzy popchnęli ich wielką karierę. Razem, oczywiście, z youtube :).

W tym roku pierwsza trójka ma się następująco:

miejsce 3 (miejsce zasłużone – 1):
Azealia Banks

miejsce 2 (tu nie kwestionuję):
Frank Ocean

a wygrywa… Michael Kiwanuka (o gustach ani nazwiskach się nie dyskutuje!)

Powyższe proroctwa zweryfikujemy wspólnie podczas gali wręczenia nagród Grammy w 2013. A podczas gali w 2012 zweryfikujemy za to 25-kilogramowe pomniejszenie się Adele. Jak ona biedna uniesie teraz te 6 statuetek?!